O mnie

Poland
Witam. Giełdą zajmuję się od 1996 roku. Nie obiecuję gruszek na wierzbie. Celem bloga jest wskazanie praktycznego podejścia do inwestowania na rynku akcji i funduszy inwestycyjnych. Będę publikował praktyczne portfele, które pozwolą w dłuższym okresie bezpiecznie pomnożyć kapitał.

piątek, 31 marca 2017

Co się odwlecze...czyli, co nam przyniesie najbliższa przyszłość


                                                           WIG dzienny

                                                          WIG20 dzienny                

mWig40 dzienny

                                                         sWig80 dzienny

 No i doczekaliśmy się. Zadyszka, którą wykazywał WIG przybiera coraz bardziej namacalną formę. Dzisiejsza sesja dobrze wpisuje się bowiem w ostrzegawcze sygnały, które pojawiają się już od pewnego czasu.

                                                                    WIG banki

                                                                   WSE 10WK


       
Właściwie to wszystkie główne indeksy giełdy warszawskiej zgodnie pokazują to samo, jedynie indeks najmniejszych spółek pozornie odstaje od reszty, ale tylko pozornie. Na nim również pojawiły się oznaki negatywnej dywergencji oscylatorów względem ceny i raczej nie powinien on w najbliższym czasie notować kolejnych rekordów cenowych.

      Tutaj warto zerknąć także na wskazania indeksu WIG banki w wersji punktowo - symbolicznej ( na czerwono zaznaczony został sygnał sprzedaży, który pojawił już 8 marca ), a także na krótkoterminowy WSE 10WK , który sygnał do korekty wygenerował w tym tygodniu.

W przypadku głównych indeksów warto zauważyć, że ( z wyjątkiem sWig80 ) wskazania oscylatora RSI spadły już poniżej poziomu 50, co - jak pokazuje historia - zwykle jest wstępem do przyśpieszenia zniżek.

 W ostatnim okresie dało się także zauważyć relatywnie słabsze zachowania naszego parkietu względem rynków rozwiniętych. Jednym słowem pojawiło się zbyt dużo sygnałów żeby można je było zlekceważyć.

Kiedy korekta może się zakończyć. Tutaj warto przykładowo obserwować wskazania indeksu WSE 10WK i jego poziom wyprzedania na wysokości 30%. Może to być dobre miejsce do poszukiwania okazji inwestycyjnych na wyprzedanym rynku.

Oczywiście milcząco zakładam, że mamy do czynienia z korektą całego impulsu, który rozpoczął się w grudniu ubiegłego roku a nie zmianą trendu. Warto jednak cały czas trzymać rękę na pulsie mając chociażby w pamięci impuls wzrostowy z 2015 roku z okresu styczeń-maj. Jak pamiętamy rozbudzone wówczas nadzieje zostały szybko sprowadzone na ziemię zwłaszcza w przypadku indeksu 20 największych spółek.


wtorek, 21 marca 2017

Wig dostaje zadyszki ?


                                                Wig w układzie dziennym
     
Na wykresie indeksu Wig w układzie dziennym pojawiły się pierwsze symptomy możliwej korekty dynamicznej fali wzrostowej zapoczątkowanej w pierwszej dekadzie grudnia ubiegłego roku.
Wprawdzie indeks wybił poprzedni szczyt i obecnie znajduje się powyżej poziomu 60 000 pkt, jednak styl w jakim to się odbyło sugeruje możliwe przesilenie.

Świadczyć o tym mogą wskazania oscylatorów, które sygnalizują już negatywną dywergencję względem ceny [ nie potwierdzają wybicia ]. Z taką sytuacją mamy do czynienia po raz pierwszy od chwili rozpoczęcia zwyżki.

                                                    procentowy wskaźnik hossy 
         

Również procentowy wskaźnik hossy dla giełdy warszawskiej wskazuje na duże wykupienie rynku. Ostatni raz tak wysoko zawędrował on w październiku 2013 roku, co było sygnałem końca ówczesnej hossy. Oczywiście wyciąganie podobnych wniosków w obecnej sytuacji jak na razie nie ma racjonalnych przesłanek.

Wskaźnik pokazuje bowiem odsetek spółek, które wygenerowały sygnały kupna na swoich wykresach punktowo-symbolicznych i nie wskazuje w najmniejszym stopniu na poziom cenowy indeksu Wig - to są zupełnie inne sprawy. 66 procent wskaźnika sugeruje raczej ostrożność w otwieraniu nowych długich pozycji, ale dopóki nie dokona odwrócenia w dół - to dotychczasowe pozycje są bezpieczne.

Prawdę mówiąc przydałaby się już porządna korekta schładzająca mocno już rozpalone głowy uczestników rynku, którzy otworzyli swoje pozycje jeszcze w ubiegłym roku. Taki scenariusz byłby oczyszczający dla parkietu i pozwolił na wejście do gry nowym inwestorom przy dużo bardziej akceptowalnym poziomie ryzyka.





sobota, 18 marca 2017

Porażki, porażki...co z nimi zrobić?


                                                        Briju-wykres dzienny

                                                Orange - wykres dzienny
                                             
               O tym, że pieniądze można stracić w jednej chwili nawet w czasie trendu wzrostowego na szerokim rynku mogli ostatnio przekonać się akcjonariusze dwóch powyższych spółek.  W przypadku  Orange w połowie ubiegłego miesiąca  pretekstem wystarczającym do załamania kursu było info o niewypłaceniu ( chyba po raz pierwszy w historii )dywidendy za poprzedni rok.


W przypadku zaś Briju zapalnikiem krachu "niespodziewanie" okazał się spadek skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży w styczniu w stosunku do analogicznych rok wcześniej o 74,4%.

W międzyczasie na kilku blogach pojawiły się analizy dotyczące Briju z których wynika, że właściwie już wcześniej występowały sygnały świadczące o pogarszaniu się sytuacji w spółce jak na przykład z dnia 7 lutego o sporych transakcjach pakietowych w których właściciela zmieniło 13,5% akcji.

Ponieważ ostatnio często obserwuję forum bankiera poświęconego Briju, zauważyłem charakterystyczne zachowanie, które jest typowe dla osób inwestujących bez planu wyjścia ze stratnych pozycji. Z jednej strony mamy osoby, które straciły nawet 70% środków zainwestowanych w papier, z drugiej zaś cała grupa doradców wskazująca różne sposoby rozwiązania problemu. Pojawiają sie np. tak egzotyczne pomysły jak uśrednianie ceny, czyli zakupu przecenionych akcji w celu obniżenia średniej ceny nabycia jednej akcji. Takie "porady", swego czasu często pojawiały się w książkach amerykańskich autorów jako dobry sposób na przeczekanie gorszej koniunktury. Zapomina się przy tym, że kurs może ostatecznie spadać dłużej niż wynosi zdolność zakupowa najbardziej nawet zdesperowanego inwestora.

Kolejny pomysł (nie wiadomo, czy jeszcze bardziej nierozsądny), to trzymanie akcji, bo przecież dopóki nie ma sprzedaży, to strata jest czysto papierowa?! Myślę, że obie propozycje pozostawię bez komentarza ze względu na szacunek, jakim darzę czytelników bloga.

Warto przy tym zauważyć, że tak popularne narzędzia jak stop-loss w przypadku gwałtownego załamania kursów poprzedzonego ogromną luką na otwarciu rzadko działają, z czego nie zdaje sobie sprawy wielu amatorów szybkich zysków. W związku z tym pozycje trzeba zamykać z ręki akceptując stratę. Ponieważ przeciętny inwestor amator często ma nadzieję na odwrócenie niekorzystnej tendencji ( przyznanie się do porażki zwłaszcza przed samym sobą powoduje ból, którego chcemy uniknąć) ostatecznie zostaje z akcjami, z którymi nie wiadomo tak naprawdę co zrobić.

Jest tylko jeden sposób aby nie wypaść z gry. Większość graczy nie stosuje metod zarządzania wielkością pozycji i dlatego w przypadku nieprzewidzianych okoliczności ( np. takich jak np.opisane wyżej ) wcześniej, czy później zostaje wyrzucona z rynku. Ale o sposobach poradzenia sobie z tym problemem postaram się napisać w jednym z kolejnych postów.